Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Dariusz Woźniak, rektor WSB-NLU: Cofnąć się już jest za późno

Magdalena Domańska-Smoleń
Magdalena Domańska-Smoleń
Dariusz Woźniak, rektor WSB-NLU: Nie eskalowałbym jednak różnic między pokoleniem Z a Y. Każde przyzwyczajone jest do innych rzeczy.
Dariusz Woźniak, rektor WSB-NLU: Nie eskalowałbym jednak różnic między pokoleniem Z a Y. Każde przyzwyczajone jest do innych rzeczy. Fot. archiwum prywatne
O rewolucji cyfrowej na uczelniach, pokoleniu Z i studiowaniu w XXI wieku rozmawiamy z dr. Dariuszem Woźniakiem, prof. WSB-NLU, rektorem Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu.

Porozmawiajmy o pokoleniu Z. Przypomnijmy, że są to ludzie urodzeni między 1996 a 2005. Nie znają świata bez smartfona, komputera i nowoczesnych technologii. Dobrze się ich uczy?

Ja nie zauważam jakiś specjalnie większych różnic pomiędzy młodszymi a starszymi studentami. Natomiast jestem za tym, żeby grupy, które studiują na naszej uczelni były mieszane. Oczywiście tam, gdzie się da.

Dlaczego?
Dużo się wtedy od siebie uczymy – młodsi od starszych i odwrotnie. Tak, jak w życiu i w pracy – kooperuje się przecież w różnych grupach. Niewątpliwie ten podział trzeba traktować z pewnym dystansem. Na studiach dziennych, oczywiście, króluje grupa młodszych, ale czy ona jest jakaś inna? Nie! Ta inność w głównej mierze polega na tym, że używają narzędzi, których my – jako millenialsi – nie używaliśmy. Pierwszy telefon komórkowy miałem dopiero po studiach i nie sądzę, żebym dużo z tego powodu stracił. Natomiast pokolenie Z nie zna świata bez internetu i siłą rzeczy jest to ich podstawowe narzędzie do pracy.

O pokoleniu Z mówi się, że to pokolenie „instant” – niecierpliwe, bardzo wymagające i nastawione na natychmiastowe rezultaty. Zauważa Pan takie cechy wśród swoich studentów?

Zgadzam się, że są może bardziej niecierpliwi od starszego pokolenia. Podam przykład – denerwuje ich na przykład to, że muszą porozmawiać za pomocą maila. Są przyzwyczajeni do czatów, gdzie na odpowiedź nie muszą czekać dłużej niż dwie minuty, co najwyżej godzinę. Przykład? Student pisze do mnie maila i spodziewa się, że za pięć sekund mu odpowiem. Czasami trzeba tłumaczyć, że nie takie są zasady komunikacji na uczelni. Są w stanie to zrozumieć. Jednak warto tu postawić pytanie, czy we współczesnym świecie zmieniły się potrzeby. Ułatwienia komunikacyjne spowodowały, że informacja krąży szybciej. Pokolenie Z jest wychowane właśnie w takim świecie i do tego jest przyzwyczajone. Nie eskalowałbym jednak różnic między pokoleniem Z a Y. Każde przyzwyczajone jest do innych rzeczy.

Czyli – oprócz różnic w posługiwaniu się nowymi technologiami – nie ma większej przepaści pomiędzy studentami, którzy uczyli się na Waszej uczelni w 1991 a pokoleniem Z, które studiuje teraz?

Ja osobiście nie widzę. Tak samo mają jakieś marzenia, potrafią jedne rzeczy robić lepiej, a inne gorzej.

Jak musiała się zmienić uczelnia, żeby się przystosować do nauczania pokolenia Z? Czy wykłady, takie jak przed rokiem 2000, są dla studentów atrakcyjne? Monotonny monolog profesora, bez multimediów...

Tu panią zaskoczę. Zawsze tłumaczę studentom, że studiowanie niespecjalnie się zmieniło od setek lat. To, co się zmieniło, to dostęp do informacji. Dziś nie ma potrzeby, by czekała Pani w kolejce do jednego podręcznika w bibliotece. Na naszej uczelni mocno promujemy to, że ma się dostęp 24 godziny do biblioteki cyfrowej. To duże ułatwienie. Oczywiście niektórzy powiedzą, że nie ma to jak zapach papieru, ale przecież inaczej się czyta powieść na wakacjach czy w czasie wolnym, a inaczej literaturę fachową. Do biblioteki cyfrowej przekonują się ludzie w różnym wieku. Plusem jest natychmiastowy dostęp. Nie traci się głupio czasu na dojazd. Minusem wszechobecnej cyfryzacji może być konieczność selekcji informacji. Kiedyś był głód informacji, dziś mamy jej nadmiar. Młodzi ludzie muszą nauczyć się w sposób rozważny wykorzystywać tak łatwy dostęp do wielu informacji. Niestety, w szkołach podstawowych czy średnich tego się nie nauczą.

Jakie innowacje wprowadziliście u siebie na uczelni, żeby nadążyć za współczesnym światem?
Jedną z nowinek, którą muszę się pochwalić, jest bardzo mocne zastosowanie sztucznej inteligencji przy sprawdzaniu prac. Dydaktycy bardzo to sobie chwalą. Świetnym rozwiązaniem jest też wirtualne laboratorium. Jest to innowacyjny projekt w skali Polski. Każdy student ma dostęp do nawet najbardziej specjalistycznych oprogramowań, z których podczas studiów stacjonarnych korzystałby na uczelni. Wystarczy tylko dostęp do internetu. Jednak nasze największe osiągnięcie – wcale nie tak bardzo zaawansowane technologicznie – to wykłady. Od 2015 roku wszystkie są transmitowane na żywo i nagrywane. Można więc do nich dołączyć przez internet lub odtworzyć w późniejszym czasie ale oczywiście wszystkich chętnych zapraszamy do siedziby Uczelni, gdzie można je odbyć w sposób tradycyjny.

To duże ułatwienie, ale przecież na uczelni od czasu do czasu też trzeba się pojawić. Choćby po to, żeby coś załatwić w dziekanacie…

Bardzo dbamy o to, żeby logistyka studiów nie przeszkadzała w studiowaniu. Nie chcemy, żeby studenci wspominali, jak stali po książkę do biblioteki czy po wpis do dziekanatu. Co warto podkreślić, u nas większość zaświadczeń jest generowana automatycznie w formie cyfrowej. Na przykład najprostszy dokument, zaświadczający o tym, że jest się studentem. Każdy z naszych uczniów dostaje go automatycznie. Jeżeli jest taka możliwość, dlaczego z niej nie skorzystać? Jest to ogromne ułatwienie.

Czyli doszliśmy do tego, że student w ogóle nie musi pojawić się w budynku uczelni?
Nie do końca. Po pierwsze – przepisy na to nie pozwalają, a po drugie – studenci powinni się spotkać od czasu do czasu. Przecież wartość studiów to nie jest tylko wartość merytoryczna. To również kompetencje społeczne. Więc pojawiać się na uczelni warto, choćby po to, żeby poznać innych ludzi.
Na studiach podyplomowych jest możliwość studiowania tylko online i nie pojawiania się stacjonarnie, ale większość studentów ma chęć spotkać się na uczelni. Można to zaobserwować podczas zjazdów – w Nowym Sączu w tym czasie jest gęsto od ludzi.

Jesteście też uczelnią, która ogromny nacisk kładzie nie tylko na teorię, ale również na praktykę.
Oczywiście. I to nie jest pusty slogan. Po pierwsze, mamy niestandardową strukturę kadry. Tylko 20 procent to „akademicy”; profesorowie, doktorzy, którzy żyją z wykładów na uczelniach. Większość kadry to praktycy. Na przykład na kierunku zarządzanie to praktykujący menadżerowie, na psychologii – praktykujący terapeuci, psycholodzy, na prawie – sędziowie, prokuratorzy i tak dalej. Współpracujemy z otoczeniem społeczno-gospodarczym, głównie biznesowym, po to, żeby nam podpowiadali, jak i czego na bieżąco uczyć. Po trzecie – WSB-NLU to dziś nie tylko uczelnia, ale dobrze prosperująca firma. Podsumowując, dziś musimy być lepsi od uczelni publicznych.

Jak reagujecie na to, co się dzieje na rynku pracy?
Na bieżąco! Zaskoczeniem było dla nas ogromne zainteresowanie studentów psychoterapią i analizą danych. Kolejnym – sztuczną inteligencją.

Nie przeraża Pana to trochę? Czy niebawem nie będzie tak, że to sztuczna inteligencja będzie prowadzić wykłady?

Uruchamiamy w przyszłym roku taki wykład! Nie będzie on w ramach programu, ale raczej jako ciekawostka. Dziś nie jestem w stanie powiedzieć, w jakim kierunku pójdzie nauczanie. Na razie na wszystkie nowinki patrzę narzędziowo – mają nam ułatwiać życie. A jeżeli w przyszłości okaże się, że sztuczna inteligencja będzie pracowała na nasz rachunek – to dlaczego nie! Może nam wyjść to na zdrowie. Będziemy mieli więcej czasu na realizowanie swoich hobby, odpoczynek, rozwój. Miejmy nadzieje, że ten rozwój technologiczny będzie nam pomagał, a nie przeszkadzał. Jedno jest pewne – cofnąć się jest już za późno.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Dariusz Woźniak, rektor WSB-NLU: Cofnąć się już jest za późno - Gazeta Krakowska

Wróć na zywiec.naszemiasto.pl Nasze Miasto