Gilowice nadal w szoku po wypadku, w którym zginęła ciężarna kobieta. Ciężko to pojąć - mówią mieszkańcy

Jacek Drost
Jacek Drost
W miejscu, gdzie doszło do tragedii, palą się znicze. FOT. JAK
Co za fatalny zbieg okoliczności. Jako mieszkańcy nie możemy sobie wytłumaczyć, jak mogło dojść do takiej tragedii. To się nie mieści w głowie, że ten samochód przeleciał z lewej na prawą stronę jezdni, akurat tam gdzie one stały... – mówi przejęty Andrzej Drobisz, sołtys Gilowic na Żywiecczyźnie, gdzie w czwartkowe popołudnie rozpędzony samochód wjechał w 36-letnią kobietę w ciąży oraz jej 3-letnią córeczkę. Kobiety nie udało się uratować, z kolei dziecko w ciężkim stanie zostało przetransportowane do szpitala.

Było czwartkowe popołudnie, w sumie ładna, jak na tę porę roku pogoda – ciepło, słonecznie. Drogą wojewódzką 946 prowadzącą w stronę Suchej Beskidzkiej jechał biały hyundai, za którego kierownicą siedział 68-letni mężczyzna. Przed godz. 15.00 samochód dotarł do Gilowic, malowniczo położonej wioski na Żywiecczyźnie. Kierowca najpierw pokonał kilka ostrych i stromych zakrętów, minął przystanek autobusowy i sklep spożywczy, przejechał kilkanaście metrów prostą drogą biegnącą w dół i…

Komunikat, który ukazał się kilka godzin później na stronie żywieckiej policji był suchy, zwięzły i nie oddawał skali tragedii, bo i nie mógł – trudno bowiem słowami ująć to, co się tam wydarzyło. Brzmiał tak: „68-letni mężczyzna, z nieustalonej na chwilę obecną przyczyny, stracił panowanie nad pojazdem, zjechał do przydrożnego rowu, następnie otarł się o drzewo, po czym potrącił stojące przy drodze piesze. Była to kobieta w widocznej ciąży w wieku 36 lat oraz jej 3-letnia córeczka. W wyniku zdarzenia dziewczynka, w stanie bardzo ciężkim, śmigłowcem lotniczego pogotowia ratunkowego została przetransportowana do szpitala, natomiast kobieta pomimo wysiłku ratowników medycznych, którzy prowadzili reanimację, zmarła”.

Małgosia wyszła na chwilę z domu...

Informacja o poważnym wypadku na ul. Zakopiańskiej, bo tak nazywa się odcinek DW 946 w Gilowicach, lotem błyskawicy obiegła region. Początkowo docierały sprzeczne informacje. Ktoś mówił o wypadku motocyklisty, ktoś słyszał nadlatujące śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na miejsce zostały skierowane wszystkie służby – ratownicy medyczni, policjanci, strażacy, również z OSP Gilowice.

- Po wstępnym rozpoznaniu stwierdzono potrącenie dwójki pieszych, jak się okazało trzyletniej dziewczynki i jej ciężarnej matki, która była uwięziona pod samochodem osobowym i tutaj ukłony do mieszkańców i świadków zdarzenia, którzy w trakcie naszego dojazdu nie czekali, nie patrzyli i nie nagrywali, tylko podjęli szybką i jak się okazało skuteczną decyzję o próbie wydobycia poszkodowanej spod pojazdu przed naszym przybyciem, dzięki czemu szybciej można było podjąć walkę o życie kobiety – relacjonowali później strażacy z OSP Gilowice.

Do mieszkańców tej części Gilowic szybko dotarło, że w wypadku zginęła 36-letnia Małgorzata R., która wraz z córeczką wyszła na chwilę z domu. Szła do koleżanki na kawę. Nie doszła... Tragedia rozegrała się na oczach męża Andrzeja R.

Pies wyskoczył kierowcy na drogę?

Mirosława Piątek, rzeczniczka żywieckiej policji poinformowała, że 68-letni kierowca był trzeźwy i posiadał uprawnienia do kierowania samochodem. Z kolei Agnieszka Michulec, rzeczniczka bielskiej Prokuratury Okręgowej powiedziała stacji TVN, że jadący od Żywca w kierunku Suchej Beskidzkiej mężczyzna stracił panowanie nad pojazdem i zjechał do przydrożnego rowu melioracyjnego.

- Przejechał rowem około 25 metrów, otarł się o drzewo i uderzył w betonowy przepust nad podjazdem do posesji. Uderzenie spowodowało, że samochód wyrzuciło nad podjazd, na którym stała rodzina, trzy osoby – mówiła TVN prokurator Agnieszka Michulec. - Auto potrąciło kobietę i dziecko. Mąż kobiety, ojciec dziecka był świadkiem tego wypadku. Kierowca wyjaśnił, że na drogę wybiegł mu malutki pies. Chcąc uniknąć potrącenia psa, zjechał na prawe pobocze i dalej nie mógł już zapanować nad pojazdem – dodała prokurator.

Bardzo niebezpieczna ulica Zakopiańska

Sołtys Drobisz mówi, że czwartkowy wypadek to traumatyczne wydarzenie dla wszystkich mieszkańców. - To się w głowie nie mieści. Wszyscy się zastanawiają, jak doszło do tej tragedii – mówi sołtys Drobisz.

- Musiał strasznie szybko jechać – ocenia mężczyzna spotkany w centrum Gilowic. I po chwili namysłu dodaje: - To ponoć lekarz jechał z Bielska-Białej na dyżur w szpitalu w Suchej Beskidzkiej. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale tak słyszałem...

Robert Barabasz z Gilowic przyznał, że ul. Zakopiańska jest bardzo niebezpieczna. - Wczoraj liczyłem z teściową, to chyba z dziewięć osób już tam zginęło – mówił reporterowi DZ pan Robert. Podkreślał, że jest zawodowym kierowcą i szybkość szybkością, a jak komuś coś wyskoczy na drogę, to kierowca nie ma szans.

Sołtys Drobisz także przyznał, że ul. Zakopiańska jest niebezpieczna – kręta, stroma, brakuje chodników dla pieszych, a ruch jest bardzo duży. - No i ludzie jeżdżą bardzo szybko, szczególnie autami osobowymi – mówił sołtys Drobisz. Dodał, że to droga wojewódzka, podlega marszałkowi, ale ostatnio Rada Gminy podjęła uchwałę o tym, żeby budować tam chodnik. Procedury są w toku.

Zofia Pośpiech, którą spotykam obok gilowickiego kościoła przyznała, że od czwartku o niczym innym nie myśli, tylko o tragedii przy ul. Zakopiańskiej. - Ciężko to pojąć… - wzdycha pani Zofia.

Rząd obiecuje szybkie szczepionki na COVID-19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.