Prokuratur w Żywcu postawił zarzuty trzem osobom po wypadku Oli na gokarcie! Wodzisławianka jest sparaliżowana [ZDJĘCIA]

JAK/JACK
Dzisiaj, 4 kwietnia, w Prokuraturze Rejonowej w Żywcu zostały przedstawione zarzuty trzem osobom w sprawie tragedii, jaka rozegrała się na torze kartingowym w Zwardoniu 12 listopada ub. roku. Podczas jazdy gokartem ośka pojazdu wciągnęła szalik 20-letniej Aleksandry Hübner. Mieszkanka Wodzisławia Śląskiego doznała poważnych obrażeń ciała - została sparaliżowana od szyi w dół. Przechodzi rehabilitację w ośrodku w podbielskiej Porąbce.

Prokuratura postawiła zarzuty trzem osobom po wypadku Oli na gokarcie! Wodzisławianka jest sparaliżowana [ZDJĘCIA]

Po trwającym kilka miesięcy postępowaniu dzisiaj śledczy przedstawili zarzuty pracownikowi toru, który był odpowiedzialny za obsługę i bezpieczeństwo osób korzystających z gokartów oraz właścicielom zwardońskiego obiektu.

- Pracownikowi toru Kacprowi T. zarzucono umyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Aleksandry H. w ten sposób, że zaniechał on sprawdzenia czy zabezpieczyła części garderoby, które mogły zostać wciągnięte w ruchome części pojazdu i dopuścił ją do jazdy gokartem, mimo że ta garderoba (szal - red.) nie była właściwie zabezpieczona. Szal został wciągnięty w wał napędowy gokarta i tym samym Kacper T. nieumyślnie doprowadził do trwałego kalectwa i choroby realnie zagrażającej życiu - poinformowała Agnieszka Michulec, prokurator rejonowy w Żywcu.

Prokurator Agnieszka Michulec wyjaśniła, że zarzut dotyczy umyślnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo, ale skutek, czyli doprowadzenie do trwałego kalectwa jest nieumyślny, co wiąże się z kwalifikacją czynu z art. 156 i 160 kodeksu karnego, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu.

Zarzuty zostały przedstawione także właścicielce toru oraz jej małżonkowi, który - jak podkreśla prokuratura - wykonywał faktyczne czynności związane z organizowaniem przejazdów na torze.

- Właścicielce toru Aleksandrze T. ogłoszono zarzut nieumyślnego narażenia Aleksandry H. na bezpośrednie niebezpieczeństwo odniesienia ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w ten sposób, że nie zachowała należytej ostrożności przy dopuszczeniu do użytku gokarta, który był niesprawny technicznie. Przedstawiono jej zarzut z art. 160 paragraf 3 kodeksu karnego, za co grozi kara pozbawienia wolności do jednego roku - dodała prokurator Agnieszka Michulec.

CZYTAJ CZĘŚĆ II

Z tej samej kwalifikacji i z takim samym zagrożeniem karą zarzut usłyszał mąż właścicielki Marcin T. Jemu również śledczy zarzucili nieumyślne narażenie Aleksandry H. na bezpośrednie niebezpieczeństwo odniesienia ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, gdyż dopuścił do użytkowania niesprawny technicznie pojazd - silnik gokarta był nieszczelny, zbiornik paliwa zanieczyszczony i brakowało osłony łańcucha.

Kacper T. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na zadawane przez prokuratora pytania. Aleksandra i Marcin T. również nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu, złożyli krótkie wyjaśnienia i również skorzystali z przysługującego im prawa odmówienia odpowiedzi na zadawane im przez prokuratora pytania.

Wobec osób, które usłyszały dzisiaj zarzuty, nie zastosowano środków zapobiegawczych w postaci dozoru policyjnego lub tymczasowego aresztu. Uznano, że takie środki nie są konieczne.

Jak informuje prokurator rejonowa w Żywcu, dzisiejsze czynności wykazały konieczność przeprowadzenia dodatkowych czynności dowodowych w tej sprawie, co zajmie około miesiąca.

- Sprawa ze względu na skutek w postaci trwałego kalectwa i choroby realnie zagrażającej życiu jest poważna. Musi być prowadzona w sposób precyzyjny. Zasięgaliśmy opinii kilku biegłych. Jedną z czynności, jaką przewidujemy, jest konieczność powołania kolejnego biegłego, już zupełnie innej specjalności, co powoduje, że postępowanie musi jeszcze trwać - skomentowała prokurator Agnieszka Michulec.

Przypomnijmy, że 21-letnia Aleksandra Hübner 12 listopada uległa dramatycznemu wypadkowi na torze kartingowym (z chłopakiem Mateuszem świętowała dwa lata od poznania), podczas którego doszło do uszkodzenia kręgów w odcinku szyjnym, wraz z rdzeniem kręgowym. Lekarze stwierdzili czterokończynowy paraliż. Ola nie oddychała samodzielnie. W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 im. Świętej Barbary w Sosnowcu, lekarze przeprowadzili dwie operacje kręgosłupa. Gdy Ola odzyskała przytomność, oczami wskazywała literki, które Matka nakleiła na kartce papieru, by córka mogła komunikować się z najbliższymi.

- Od czterech tygodni Aleksandra znajduje się w Centrum Nowoczesnej Rehabilitacji i Opieki TriVita w Porąbce, gdzie codziennie poddawana jest kilkugodzinnej intensywnej rehabilitacji. Oddycha samodzielnie, potrafi cichutko mówić. Odzyskała także czucie w rękach, potrafi sama lekko zgiąć palce dłoni oraz wykonać lekki ruch w stawie łokciowym. Poddawana jest rehabilitacji czynnej w pozycji siedzącej, do której była stopniowo przygotowywana - wyjaśniają nam najbliżsi dziewczyny.

Ola jest studentką trzeciego roku Wychowania Fizycznego w Raciborzu. Jako sportowiec, wie, że dzięki treningowi jest w stanie usprawnić swoje ciało i ponownie zacząć je kontrolować.

Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała małe budowy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek
Wie ktoś co stało się z Dexterem?
Dodaj ogłoszenie