Trakt Cesarski otwarty dla ruchu? GDDKiA mówi nie

Jakub Marcjasz
Trakt Cesarski (poza wyjątkami) jest obecnie zamknięty dla ruchu. Wójt Milówki wyszedł z inicjatywą, aby częściowo go otworzyć, a jego kilkusetmetrowy odcinek na terenie gminy Milówka został wyremontowany i udostępniony dla ruchu pojazdów do 3,5 ton. GDDKiA mówi nie.

To miałoby odciążyć chociaż częściowy miejscowości, w których ruch zwiększył się w związku z otwarciem odcinka autostrady D-3 przez Słowaków (dodatkowym utrudnieniem są trwające właśnie prace na drodze powiatowej w Milówce). - To sprawia, że wszystkie nasze drogi są porozjeżdżane. Chcieliśmy wprowadzić jakąś ulgę - tłumaczy Robert Piętka. Dodaje, że z drogi mogłyby korzystać samochody służb ratunkowych, a także mieszkańcy w przypadku zakorkowania miejscowości.

- Mamy XXI wiek! Ta droga dalej ma statut drogi krajowej, a jest z obu strony oznakowana jako wyłączona z ruchu, gdzie tylko mogą poruszać się właściciele okolicznych działek i nieruchomości - zauważa wójt Milówki. Robert Piętka precyzuje, że chodzi o otwarcie odcinka Traktu Cesarskiego od zjazdu nad estakadą nad Kamesznicą do wyjazdu w Małym Ciścu koło PSB. - To jest najkrótszy objazd, jaki można byłoby zaproponować uczestnikom ruchu - mówi Robert Piętka, który z odpowiednim wnioskiem zwrócił się do GDDKiA, starosty żywieckiego i lokalnych posłów. Kiedy rozmawialiśmy wspomniani do wniosku jeszcze się nie ustosunkowali, zareagował natomiast wójt gminy Węgierska Górka, na terenie której leży Mały Cisiec. I wyraził zdecydowany sprzeciw wobec pomysłu. W piśmie do GDDKiA przekazał również protest radnych gminy oraz mieszkańców Ciśca, podpisany przez ok. 600 mieszkańców.

- Niniejsza droga jest nieprzystosowana do przyjęcia ww. ruchu, gdyż nie posiada odpowiednich parametrów, a w końcowym odcinku jest nieprzejezdna - podkreślił Piotr Tyrlik.

Okazuje się, że jego stanowisko jest zbieżne z tym zaprezentowanym przez GDDKiA. - Stan techniczny oraz parametry „Traktu Cesarskiego” nie pozwalają na dopuszczenie tej drogi jako alternatywnej dla dróg powiatowych nr DP1435 i DP1439. Droga ta stanowi wyłącznie drogę dojazdową do skupionych wzdłuż niej nieruchomości. Wobec powyższego jakiekolwiek działania, mające na celu umożliwienie tam ruchu dwukierunkowego do 3,5 tony, oprócz tego iż stanowią dużą inwestycję, to stoją w sprzeczności z podjętymi wcześniej działaniami oraz planowaną budową ostatniego fragmentu drogi S1 - odpowiedział na nasze zapytanie w tej sprawie Marek Prusak z katowickiego oddziału GDDKiA.

Przy okazji zapytaliśmy go o to co aktualnie dzieje się wokół tematu „obejścia Węgierskiej Górki”. - Uzyskanie decyzji ZRID oraz ogłoszenie przetargu na roboty budowlane dla tzw. obejścia Węgierskiej Górki planowane jest jeszcze w bieżącym roku - napisał Marek Prusak.

Passat zniknie z oferty VW?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bednarz

Hehehe wybrali sobie idealny jesienno - zimowy czas na gruntowne inwestycje drogowe , a jeszcze na dniach będzie przetarg na kompleksowy remont 5 odcinków drogi Rajcza - Zwardoń ( łącznie z odpływami burzowymi). Czy ktoś tutaj potrafi mi wytłumaczyć ten żywiecki powiatowy paradoks. Przychodzi piękna wiosna, piękne lato na drogach zero inwestycji. Przychodzi okres jesienno-zimowy nagle drogowcy budzą się ze snu i wszystko naraz remontują, a nakładki asfaltowe przeważnie leją już w zimie tak jak w poprzednim roku w Zwardoniu. . .

M
Mieszkaniec Rajczy

A Milówka i Rajcza dalej rozkopane, na drodze po ulewnych deszczach wyboje jak po II wojnie światowej. Ciekawe czy znajdzie się odpowiedzialny który pokryje kosztowny remont zawieszenia w naszych samochodach. Jeżdzę tamtędy na co dzień i rozważam ze swoim prawnikiem uzyskanie odszkodowania od wykonawcy za to, że wiele razy poprzeczne przekopy były tak wypłukane przez ulewne deszcze , że nawet jadąc z minimalna prędkością nie byłem w stanie uniknąć uszkodzenia elementów zawieszenia. Zgromadziłem bogaty materiał dowodowy w postaci kilkuset zdjęć tego pobojowiska.